Ariana | Blogger | X X
  • Liczba postów
  • Liczba komentarzy
  • Wyświetlenia

Obserwuj!

Twój tekst


4.5.22

04/05/22 11:08

 Strasznie ciężko wbić mi się w te wieczorne pisanie. Wieczorami kończę się ogarniać ok 23/23:30. Zwłaszcza w tym tygodniu kiedy pracuję do 22:00. Chociaż ta 23+/- to zwyczajna pora mojego spania nie ważne o której wstaję. Obym dzisiaj po pracy się tutaj odezwała, ech.

Ostatni post był 30.04 i była to głodówka. 01.05 zjadłam ok 1300 kcal, w poniedziałek ok 1600, wczoraj 1800+kawy z mlekiem. I wczoraj wpadł mi niestety donut na 230 parę kalorii z tych 1800 i strasznie mi z tym źle, bo mogło być to coś zdrowszego, ale z drugiej strony skończyłam na tych 230 kaloriach śmieciowyach i nie polaciałam dalej, a dzień domknęłam wg planu. Ale sama nie wiem już jak mam rozpatrywać ten dzień..

Dzisiaj też planuję ok 1800. Szkoda, że jem dopiero pierwszy posiłek o 11:00, ale trochę mi się przysnęło, niestety.

Wczoraj wpadło ponad 17 km na rowerku stacjonarnym w 45 min+ 30 min hula-hop. Dzisiaj niestety tylko 30 min hula-hop. Tylko w poniedziałek zrobiłam jeszcze 30 min treningu na macie. A myślę, że na moje skinny-fat ciało ten rodzaj treningu jest najważniejszy. Więc trochę klapa. Zobaczymy jak to będzie dalej.

Wieczorem postaram się odezwać! Trzymajcie się!

30.4.22

30/04/22 20:26

 Dzisiaj jestem na kilku kawach z mlekiem, jednej caffee mocha, jednym soku pomidorowym,wodzie i wodzie koksowej! Ja uznaję to za głodówkę, bo niczego nie zjadłam. 

Mam nadzieję, że zanotuję tutaj kiedyś idealną głodówkę, ale jak na mnie i tak jest super. Jestem z siebie dumna! Mam nadzieję, że niczego nie schrzanię chociaż do północy.

A z czasem wypracuję idelną głodówkę.

Dzisiaj drugi dzień okresu i oby skończył się jak najszybciej, bo już mam dość.

28.4.22

28/04/22 18:29-20:02

 Lato, dni coraz dłuższe. Ostatnio mam dobry czas- wszystko bądź większość ogarniam. Wbrew pozorom to bardzo niebezpieczne! Dla mojej diety!

Zawsze kiedy mam dobry okres w życiu to trzymanie diety przychodzi mi z trudem, albo w ogóle o tym zapomniam. Wracam z podkulonym ogonem kiedy zaczynają się problemy. Mam nadzieję, że nie tym razem. 

Lato też nie sprzyja mojej diecie, dni są długie, a to wydłuża moje okno żywieniowe. Kiedy szybko robi się ciemno, ja szybko kończę jeść. Odchudzanie w zimie jest łatwe i przyjemne, ale w lato jest bardzo ciężkie. Zdecydowanie do ogarnięcia.

Kocham przecież przestrzegać moich posiłków, uczucie głodu. Nie mogę o tym zapominać.

W poniedziałek, wtorek i środę ćwiczyłam cardio. Dzisiaj już odpuszczam. 30 min hula i ponad 3 tys kroków. Ok.

Miałam dzisiaj wrażenie, że spodnie były luźniejsze, ale przed nami weekend majowy, więc lepiej nie zapeszać. 

Szkoda, że jest nas tutaj tak malutko. :(

Mam nadzieję, że w końcu ogarnę pisanie tutaj wieczorami. Do potem!

Od rana:

1)owsianka z banaem i truskawkami

2) sałatka z pół woreczkiem ryżu i warzywa

3)smoothie z truskawek i pół banana

4) 10 gram orzechów i 12g żurawiny

i niestety teraz o 20:00 zjadłam 5) dwa jajka na twardo i pół pomarńczy. Pogratulować po prostu! Po co mi to było!

27.4.22

27/04/22 9:17

 Padłam po wczorajszym dniu i nie dałam rady napisać wieczorem. Najpierw praca, potem zakupy, do dziadków, tam okazało się, że przepisali dziadkowi lek, na który jest uczulony. Dobrze, że to zobaczyliśmy, bo aż strach myśleć. I do wieczora dzownienie, jeżdżenie i załatwianie zamiennika. Naszczęście noc była spkojna, uff! Kamień z serca!

Wczorajszy dzień skończyłam na 642 kcal. Jak na mnie jest to baaaardzo mało. Nawet tego nie planowałam.

Dzisiaj wracam już do 1800 kcal.

Wczoraj znalazłam dwie pary spodni, które kupiłam 2 lata temu i w mniejsze nie jestem w stanie się dopiąć. Wow, zabolało.

Wieczorem mierzyłam obydwie pary i nie dopięłam się w żadne, ale rano na szczęście (chociaż z problemami) weszłam w rozmiar 34. 32 jak na razie nie są dla mnie osiągalne. W udach wchodzę na luzie, ale przez oponkę pod pępkiem i boczki już się nie dopnę. Już zapomniałam jakie to uczucie nie wchodzić w spodnie. Szok i ból, ale motywacja do walki jest!

Dzisiaj mam wolne ale jadę do miasta na zakupy, więc tyle z mojego odpoczynku. Do wieczora!

25.4.22

26/04/22 8:02

 Waga? Znienawidzona. 

Minimum 5kg w dół, bo nie wiem co zrobię.

Wiem, że powinnam trzymać się minimum 1800, żeby nie rozwalić metabolizmu, ale aż mnie odrzuca kiedy patrzę na to żarcie.

Ciężko jest ostatnio.

23.4.22

24/04/22 6:41-20:54

 Chcę wyrobić sobie nawyk pisania na blogu wieczorami zamiast z rana.

Oby to był dobry dzień w pracy. Do wieczora!

___

Chodzi za mną zmiana szablonu i najchętniej znowu wróciłabym do jakiegoś z czarnym. Pewnie zniam się za to zabiorę to zejdzie z miesiąc. 

Po 6 dniach jutro nareszcie wolne! Padam już szczerze mówią. Szkoda, że nie udało mi się dzisiaj po pracy posprzątać, ale za to zrobiłam dwa treningi po 20 minut, co łącznie daje ok 40 min! Nie jest źle.

Paradoksalnie nigdy nie miałam problemów z treningami. Kiedy zaglądam na starego bloga, to naprawdę nie wiem skąd ja brałam siłę na taką masę ćwiczeń, wow! Niestety strasznie cięzko mi wrócić do mojego danwego poziomu. Dochodzą też inne czynniki- ale o tym innym razem.

Zjadłam przed chwilą garść żurawiny suszonej i dwie małe garści orzechów, zła jestem na siebie. Tym bardziej o takiej porze!! Jutro musi być lepiej!

Nie mam pojęcia ile ważę. Planuję zważyć się ok 15/16 maja. Wizualnie wydaje mi się, że schudłam. Obojczyki bardziej mi wystają, brzuch jest lepiej zarysowany, a pasek muszę zapinać o wiele dalej niż przedtem. Z jednej strony strasznie korci mnie waga, ale z drugiej po prostu się boję.

Zła jestem o te orzechy, ech!

Mam nadzieję, że u Was było dzisiaj lepiej.

Trzymajcie się.

22.4.22

23/04/22 7:00

 Ktoś tu jeszcze o mnie pamięta?

Chyba czas wrócić.

Każdy prędzej czy później zawsze tutaj wraca.