30.5.22
30/05/22 19:14
20.5.22
20/05/22 12:00
Przedwczoraj zjadłam ok 600 kcal. Kajzerka z makiem i dwa skyry pitne mango-marakuja. A wczoraj zaliczyłam epicki napad. Wstyd mi w ogóle pisać takiego posta, ale nie będę kłamać. Najgorsze jest to, że mój napad zaczął się po południu. W pracy zjadłam sałatkę, żeby uniknąć dalszego jedzenia. Wróciłam do domu i ok 22:30-23:00 znowu miałam napad na same słodycze- czekoladę, wafelki i ciastka. Tragicznie się czuję po tym psychicznie. Dobrze, że wczoraj wpadło mi 40 min treningu na macie i 30 min hula-hop.
Dzisiaj planuję ok 1800, na razie zjadłam dwa posiłki. Zrobiłam tylko 17 minut na macie z youtube. Jeszcze dwa dni w pracy i wolne.
Mam nadzieję, że u Was jest lepiej.
18.5.22
18/05/22 10:16
Dzisiaj to jednyny dzień w całym tygodniu, kiedy jestem kompletnie sama cały dzień. Kiedy wrócę z pracy ok 22:30 od razu idę się myć i spać. Sami przynzjacie, że brzmi to jak idealny dzień na głodówkę. Strasznie mnie kusi.
Musiałabym wyrzucić tylko trochę jedzenia, bo naprawdę nie mam siły na wysłuchiwanie ''co ty jadłaś''. I mam nadzieję, że w pracy będę mieć pracę umysłową jak w poniedziałek, a nie fizyczną, bo ciężko widzę moją głodówkę.
Przedwczoraj było hula i 10 km na rowerku stacjonarnym. Wczoraj miałam pierwszy poważny dzień ćwiczeń. Zrobiłam 40 minut ćwiczeń cardio, a do tego 40 min hula-hop. Wreszcie na macie! Chociaż moja duma umiera, bo to tylko poziom początkujący, a ja zawsze robiłam po 2/3 treningi dla zaawansowanych, ale po dwuletniej przerwie niestety nie jestem w stanie od razu wskoczyć na taki poziom.
Jedzeniowo też jest ok, przez te dni kiedy nie pisałam jadłam 1800-1600. I tylko raz wpadły 3 kostki gorzkiej i jeden baton, ale wszystko w bilans.
Co do rowera.. Na dworze jest teraz idealna pogodoa na rower, ale jadąc autem po moim zadupiu w tym sezonie już kilka razy przebiegły mi po dordze jelenie i sarny. A są to te same drogie, po których robiłam te ok 15/17 km rowerem. Jest jeszcze jedna droga, ale tam spacerowali ludzie i dosłownie wczoraj o mało nie doszło do tragedii kiedy z pól wyleciał dzik. Dawniej naprawdę tych dzikich zwierząt nie było, aż tak dużo. Teraz to już prawie norma. I dlatego po prostu boję się jeździć tam rowerem. I chyba dlatego zostanę jednak przy moim rowerku stacjonarnym. Sama sobie na kolanach dziękuję, że kupiłam go kilka lat temu. Bo bez rowera chyba bym oszalała.
Za godzinię miałam rozpocząć okno żywieniowe, ale sama nie wiem..
Denerwują mnie te moje długie notki.
Trzymajcie się!
15.5.22
15/05/22 9:39
Nie wstałam dzisiaj wcześniej i zrobiłam od rana tylko 1h hula-hop. Mam nadzieję, że jutro wstanę wcześniej, bo takie wstanwanie od rana od razu poprawia mi humor na cały dzień. Nie ważne co się potem wydarzy.
Czuję się tak strasznie grubo!
14.5.22
14/05/22 20:38
Ostatni post wleciał tu w niedzielę, czyli 6 dni temu. A miałam być taka regularna, ech.
To był mocno średni tydzień. W poniedziałek 1800 i to był najlepszy dzień pod względem jedzenia. We wtorek zaliczyłam emocjonalne całodniowe żarcie z powodu mojej rodziny+ kilka złych sytuacji w pracy, z którą powinnam się skontaktować, ale ostatecznie tego nie zrobiłam. I sama nie wiem czy to dobrze, czy źle. Kiedyś tu nadrobię ten temat, bo to temat rzeka. W środę była głodówka na płynach. W czwartek od rana zjadłam trochę słodyczy, ale potem już się ogarnęłam i wpadły mi 3 posiłki. Więc średnio. Wczoraj w piątek była głodówka- chociaż nie wiem czy ją zaliczyć bo wypiłam dwa skyry, czekoladę z automatu, capuccino, kakao x1, moccę x1 i sok pomidorowy + kawy na mleku i woda. Dzisiaj zjadłam 1756 kcal. I już nie mam sił na ćwiczenia, sprzątania nawet nie ruszyłam. Zostawiam to na jutro.
I sama nie wiem jak mam ocenić ten tydzień. Chyba jednak średnio słabo.
Niby jestem szczupła, ale cholerne uda są ogromne!
Nie mam siły, ale idę poćwiczyć. Jak na razie tylko dwa dni na rowerku i jeden trening na macie.
Mam mega wyrzuty sumienia, że nic nie sprzątałam, tylko zjadłam, ogarnęłam się i spałam po pracy. Jednak u mnie ten kult matki, która zawsze wszystko musi posprzątać, zrobić dla innych mega mi ciąży.
To lato będzie straszne, te uda mnie przytłaczają. Chciałabym już jesień. Lato dosłownie boli moją psychikę.
Trzymajcie się!
8.5.22
08/05/22 22:57
Padam na twarz, ale muszę zacząć pisać te notki pod koniec dnia.
W piątek zaliczyłam cały dzień żarcia słodyczy- więc brawo dla mnie.
W sobotę byłam cały dzień na płynach, ale w pracy zjadłam bułkę słodką i batona, bo byłam na przerwie z innymi osobami i już nie chciało mi się wysłuchiwać o tym jak nie jem. Ale wszystko spaliłam, bo tego dnia ciężko pracowałam fizycznie. Całe szczęście!
Dzisiaj zjadłam ok 1600 i na rowerku jeździłam ok 1h+ spacer ok 1 km.
Napisałabym więcej, ale nie mam sił. Dobrze, że w ogóle odezwałam się wieczorem.
Trzymam za Was mocno kciuki i powodzenia!
6.5.22
06/05/22 11:52
Jest 11:52 a ja jeszcze nic nie jadłam. Wpadła tylko kawa z mlekiem i piję kawę w proszku w kubku. Nie mam dzisiaj weny do jedzenia. Pospałam do 10:30, wow! Pokręciłam hula-hop 30 min i na dzisiaj to tyle. Bo mam straszne zakwasy, a jeszcze praca.
Nie wiem czy w ogóle coś jeść. Ciągnie mnie do głodówki- chociaż tej pół głodówki na samych płynach. Ewnetualnie jeśli będę z kimś na przerwie to kupię jakąś bułkę i ją zjem, ale obym była sama.
Nie wiem co robić z jedzeniem w domu. Czy wybrudzić naczynia i garnki i potem część pozmywać i udawać, że coś jadłam, czy zostawić wszystko tak jak jest? W ciągu miesiąca będzie to moja trzecia głodówka (jeśli się uda) i nie chcę, żeby matka coś zauważyła.
Co do komentarzy- to nie do końca jest to tak, że mi zazdroszczą. Bo naprawdę nie sądzę, żeby mieli w ogóle czego XD. Gdybym serio była taka fancy, to przecież nie pisałabym tego bloga, żeby stać się lepszą wersją siebie. Wynika to raczej z mojej zerowej umiejętności ''w gadki-szmatki'' i innych czynników. Dlatego tak mnie to martwi.
Wczoraj ostatni posiłek skończyłam jeść o 17:00, więc super.
Stresuje mnie dzisiejszy dzień, bo sama nie jestem pewna czego się trzymać. Głodówki na płynach, zjedzenie czegoś w pracy, a może czegoś przed pracą- bo jednak przydałoby się trochę energii. Ale tak nie mogę patrzeć na to wstrętne ciało!
Strasznie mi głupio, że tak licznie komentujecie moje posty, a ja wciąż nic, ale naprawdę czytam wszystko na bieżąco i przysięgam, że naprawdę wbiję się w ten rytm komentowania.
Miłego dnia!